Blog > Komentarze do wpisu

Jak skutecznie radzić sobie z lękiem

i jak działać rozważnie mimo lęku

Autor niegrubej książeczki, prof. Marek Jarosz, w swojej  pracy skupia się na kwestii lęku. W rozmowach z pacjentami analizuje, jak można lęk zmniejszyć, jak zwiększyć odporność wobec sytuacji wzbudzających strach. Rozdziały uzupełniają się wzajemnie poświęcając sporo miejsca umiejętności sprawnego i rozważnego działania w sytuacjach wzbudzających niepokój. W swej popularnonaukowej pracy autor, psycholog i psychiatra,  prezentując przykłady różnych postaci lęku, przygnębienia, frustracji, podpowiada, jak radzić sobie skutecznie i mądrze. Terapeuta poprzez relację pacjent-lekarz omawia pracę nad treningiem odwagi (proszę, kto by pomyślał, że istnieje), odporności psychicznej i tym czynnikom, które prowadzą do jej podwyższenia. Nie omawia się tutaj lęków wspinaczkowych, ale czytana przez „lupę” wspinaczkową może okazać się przydatna, dlatego ją tu wymieniam. Lektura przyjemna, napisana z łagodnością i życzliwością, a także odrobiną humoru. No i optymistyczna: trening odwagi bowiem przećwiczony skutecznie w jednej dziedzinie życia ma szansę przełożenia na inne dziedziny.


„Jak skutecznie radzić sobie z lękiem i jak działać rozważnie mimo lęku”
Prof. dr hab. med. Marek Jarosz, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 1995  

niedziela, 29 stycznia 2012, siewspinamm
Komentarze
2012/01/30 12:24:13
To interesująca pozycja, chętnie pożyczę jeśli można, bo przecież jak mawiają wspinacze: " to wszystko siedzi w głowie a nie w mięśniach"
-
2012/01/30 16:16:52
hmmm... Jednako do lektury podszedłbym ostrożnie, gdyż czasami lęk jest potrzebny - wydziela się wówczas adrenalina, która czasami okazuje się niezbędna.

A może powinienem komentować po przeczytaniu? :)
-
2012/01/30 21:14:54
Michał, autor też mówi o tym w rozdzialikach "Czy sytuacje stresowe mogą prowadzić do korzystnych następstw?", ponieważ "Trudność zadania a optymalne pobudzenie". Moim zdaniem jednak są rzeczy statystyczne i osobowościowe, ja w tym się nie odnajduję. Natomiast, z pewnością masz rację, bo, jak mawiała moja koleżanka: jeśli coś czujesz, to znaczy, że jest tak, jak czujesz. Uważam to wręcz za motto życiowe. Przecież, nie mają patentu na rację tylko ci, którzy czytają lub piszą książki. A kobiety to już w ogóle powinny uważać na przeintelektualizowanie...
-
2012/01/30 21:27:59
Krzysztof, pożyczę chętnie. Wspinacze na pewno wiedzą, co mówią. Jednak ostatnio pochwaliłam się JędrkowiBenkowi o moich malutkich kroczkach, co zostało skomentowane tak, że to tylko utrwala jego twierdzenia, że gdy asekurujący=mężczyzna=bardzo dobrze. Jednocześnie Ci współczuję, bo c.d. twierdzenia był: asekurujący=kobieta=tylko dobrze. Z czym się akurat zgadzam!!! (Cóż, i tak wszyscy wiedzą, że jestem szowinistką.)
-
2012/01/30 21:30:45
A najlepsze to, że w rozdzialiku o podwyższaniu odporności psychicznej jeden z podrozdziałów to "Trzeba mieć pasję"...Tylko, że jeśli pasja budzi lęki, to wtedy się ma, owszem, "szewską".
-
2012/01/31 12:11:44
Michał, zgadzam się częściowo z twoim komentarzem. W moim odczuciu strach nad którym umiemy częściowo zapanować działa jak dopalacz wyzwalając ukryte pokłady energii i siły. Jednocześnie strach nieokiełznany działa jak pająk który powoli i z ukrycia paraliżuje swoją ofiarę. Swoją drogą myślę że strach jest nieodzownym elementem wspinania inaczej była by to tylko gimnastyka na świeżym powietrzu bez elementów przygody. Dla mnie osobiście każde udane przejście przez "bramę strachu" działa bardzo oczyszczająco na stan mojego umysłu.
-
2012/02/01 10:07:17
Odpowiedź na zapotrzebowanie rynku: www.eiger.pl/.
Idę, uważam, że teraz to już jestem teoretycznie wyedukowana (!), a poza tym Jędrekbenek zapraszał w eigerku.
-
2012/02/01 20:56:35
właściwie ten strach przed lataniem w Eigerze jest zupełnie irracjonalny, no bo co może się tu niby zdarzyć ??? Jeżeli asekurujący jest czujny to praktycznie nic złego zdarzyć się nie może, no moze lot z 1, 2 wpinki może byc groźny, ale potem??? A mimo wszystko ten strach jest. U mnie występuje cyklicznie, czasem jest a czasem w ogóle go nie ma i nie mam pojęcia od czego to zależy, ale ostatnio założyłam sobie, że robię tylko drogi drogi z dołem i to pomaga w oswajaniu strachu, bo juz mniej zwracam uwagi na wpinki, raz mi się nawet zdarzyło jedną pominąć, przez nieuwagę, a potem się zastanawiałam czemu lina przez ekspres nie przechodzi (nawet przez myśl mi przemknęło chwilowo, że wyskoczyła jakimś cudem). Małgosiu, sama widzisz, że z czasem można się przyzwyczaić do tych dróg z dołem, u Ciebie ćwiczenia dały efekt, myślę nawet, że gigantyczny to przeskok jest :) a książka, jeżeli jest ciekawa, to też się zapisuję w kolejce do przeczytania. Krzysztof - fajnie, że się tu zalogowałeś :)